Nov 10
18
Poranek powitałem z wyrazem niezrozumienia na twarzy. Z czołówki SERPów na frazę pozycjonowanie wypadł niekwestionowany lider pod względem obrotów i rozwoju. Od co najmniej dwóch lat jedna z ich witryn trzymała się w TOP10 i to raczej tuż pod reklamami AdWords. Pomysł pozycjonowania polegał na umieszczaniu stosowanego linka (z anchorem pozycjonowanie) na wszystkich stronach swoich klientów. Niby oczywistość, ale pomysł na tamte czasy przedni, tym bardziej, że dynamikę podpisywania umów mieli ogromną.
W tym roku do pierwszej dziesiątki wyników pod frazą pozycjonowanie dotarła ich druga witryna, tym razem stricte firmowa. Przyznam bez bicia, że w głębi duszy czułem malutką ingerencję kogoś z Google, zwłaszcza po tym, jak w mediach pojawiła się informacja o partnerstwie obu firm. Wychodzę jednak z założenia, że każdy powinien robić swoje i na swoją miarę. Dzisiaj po SERPach widać, że partnerstwo to jedno, a czystość wyników, drugie.
Z obecnej sytuacji płyną wnioski, które można różnie interpretować. Z jednej strony, wszyscy są równi (ci równiejsi czasem też) wobec wyszukiwarki i każdy ma szanse na TOP, bez względu na wielkość. Content is King i naturalne linkowanie rządzi. Zawsze jest jakieś ale, szczególnie w sytuacji, gdy rządzi pieniądz. Obecna sytuacja pokazuje, że nikt nie zna dnia ani godziny. Nie można opierać strategii firmy tylko w oparciu o wyszukiwarkę i wysoką pozycję firmowej domeny. W każdej chwili dobrze prosperujący sklep czy firma usługowa może stanąć w obliczu potencjalnego bankructwa. To nie jest najlepsza atmosfera do rozwijania biznesu. Ale nikt nie powiedział, że musi być łatwo. Czy będzie 301? Wdrożenie nowych projektów? Zacieśnienie współpracy z partnerem? Przy okazji
