SEO 2.012

seo 2012Jeśli ktoś jeszcze nie korzysta z możliwości tzw. SEO 2.0, czyli z mediów społecznościowych, to czas najwyższy tam wkroczyć. Obowiązkowy jest profil na G+, dobrze jest mieć konto na Twitterze i na deser założyć mniejszego mikrobloga.
Dużo tego? Owszem, w dodatku link z Twittera „nic nie daje”, bo jest nofollow. W tych kategoriach rzeczywiście niewiele nam da (nie przekaże zielonego soczku PR), jednak tamto pozycjonowanie jest tak aktualne jak kalendarz na rok 2011. Należy zrozumieć, że taki link nofollow z Twittera (nie wiem, dlaczego się tak uczepiłem Twittera), z zadbanego konta będzie o wiele bardziej wartościowy niż link z wyróżnionego wpisu katalogowego o orientalnej domenie. Taka karma – katalogują wszyscy, linki mnożą się z automatycznych dodawarek, ale Trust Rank będzie niski.

Zainteresowanie alternatywnym zapleczem pomoże nam również pozyskać ruch niezależny od wyszukiwarki Google. Ta bowiem ciągle bywa kapryśna i zaskakuje, o czym boleśnie się przekonali właściciele domen regionalnych.
W grudniu bowiem Google postanowiło przewietrzyć w ramach świątecznych porządków pokój z domenami regionalnymi. Gdy opadł kurz, ich oczom ukazał się las… krzyży. Źle zoptymalizowane strony powylatywały, a ponieważ niewielu pozycjonerów zna się na optymalizacji, poleciało sporo. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych i kładę krzyżyk na gderanie o złym Google i biednych webmasterach. Wczoraj regionalki, jutro może inny pokoik. Dlatego dbanie o trust rank, o pozycje lidera (nie tylko w TOP10 drodzy amatorzy!) w SM, pozwoli uratować tyłek w chwili, gdy się jakiemuś SQTowi (search qauality team) ręka omsknie i wajcha zjedzie niżej niż zakładano.
Oprócz SEO 2.0 i zmiany myślenia polecam zainteresować się użytkownikami mobilnymi. Smartphony dosłownie zalewają nasz rynek, a ludzie masowo wchodzą na ten rynek. Lepiej już tam być:)

Leave a Comment