Linkowanie zewnętrzne nie szkodzi

Taki wniosek można wysnuć na podstawie ostatniego miesiąca obserwacji naszego bloga. Po usunięciu szkód, o których wolę już nie pisać, z uwagą śledziłem zmiany pozycji naszego bloga. Z uwagi na tematykę i jego charakter, linkowany jest bardzo rzadko i od przypadku. Czysta natura. Przed incydentem zgromadziliśmy całe sto osiemdziesiąt (180) linków, głównie z katalogów i mocniejszych, ciekawszych czy też równie przypadkowych blogów i miejsc. Niezbyt wiele. Nie minęło dużo czasu, jak blog zaczął lekko awansować, chociaż wszyscy spodziewali się spadku po utracie zaufania do zainfekowanej strony. Co się okazało? Przybyło nam znikąd ponad 95 tysięcy linków. Wiadomo, ze śmieci. Mimo że linki nie są tematyczne, większości z nich już nie ma lub są na zainfekowanych podstronach, to na frazy, pod które blog jest zoptymalizowany, skoczyliśmy w górę. Prawdopodobnie jest to chwilowy boost i nadejdzie lekka korekta, ale i tak Google nie przestanie nas zadziwiać.
Jak należałoby postąpić w podobnej sytuacji? Robić swoje, czyli zadbać o aktualizacje, treść i (zaraz po aktualizacjach) dobre, stałe linki. Kilka mocnych linków nie zaszkodzi, a złagodzi wahania pozycji i być może osłoni przed utratą geolokalizacji.

Comments are closed.