Dec 08
29
Przemierzając internetowe ścieżki z linka na link, trafiłem na nowy blog pozycjonera, który napisał dokładnie to, co ja widzę od dłuższego czasu. Mianowicie, poruszył on kwestię kradzieży contentu ze strony internetowej. Chodzi o to, że po opublikowaniu artykułu, ktoś go kopiuje i używa do własnych celów. Robot Google nie rozpoznaje prawidłowo co jest oryginałem a co kopią, więc często zdarza się, że takie kopiowanie jest szkodliwe dla strony oryginalnej. Na kopiowanie przez pokemonów nie znajdziemy skutecznego sposobu, ale nie o nich tutaj chodzi. Otóż, masowe kopiowanie cudzych tekstów (czyt: kradzież) to domena kilku firm usługowych, które głoszą wszem i wobec o uczciwości, white SEO i pożytecznym zapleczem do pozycjonowania.
Na stronie startseo Edgar zarzuca takie postępowanie agencjom posiadającym wiele do powiedzenia na rynku SEO. Kwintesencją notki jest pytanie, które i ja chcę zadać:
czy powierzyłbyś swoje pieniądze złodziejowi?
Każdego dnia widzę powtarzające się teksty i masowe umieszczanie linków w tychże przez pracowników SEO agencji. Przez takie zaśmiecanie internetu mam dużo roboty w odfiltrowaniu duplikatów. Co to ma wspólnego z kradzieżą tekstów z innych stron? Ano tyle, że są na tyle bezczelni (seo amatorzy), że kradzione teksty są wielokrotnie powielane.