Dopalanie konkurencji z SWLi.
Systemy Wymiany Linków zdobyły w Polsce ogromną popularność ze względu na wysoką skuteczność, szybkość działania i łatwość obsługi. Po 3-4 latach funkcjonowania największych Systemów, wielu młodych ?pozycjonerów? zaczęło utożsamiać pozycjonowanie ze stosowaniem SWLi. Ich wpływ na ranking Google jest na tyle duży, że Google musiało zająć oficjalne stanowisko wobec powszechnemu stosowaniu stałych i rotacyjnych SWLi. Konieczność wypowiedzenia się wielkiego G była umotywowana częstymi sygnałami o filtrowaniu domen, na których emitowane są linki z SWLi.
Filtrowanie stron za LinkMe oraz e-Weblink jest faktem, potwierdzonym wielokrotnie na niejednej skórze. Tymczasem w listopadzie oficjalne stanowisko wielkiego G opublikowano na blogu (http://googlepolska.blogspot.com/2008/11/jak-google-postrzega-linkowanie.html), gdzie możemy przeczytać:
Jakie systemy wymiany linków (SWL-e) należy omijać?
Na polskim rynku jest kilka ofert dla webmasterów, którzy chcą na skróty zwiększyć widoczność swoich stron w indeksie Google, na przykład przez kupowanie i sprzedawanie linków lub przez SWLe. Takie metody ewidentnie wybiegają poza Porady Google dla Webmasterów, a korzystanie z SWLów może spowodować utratę reputacji strony. Co gorsze, takie linki mogą prowadzić do zniechęcenia użytkownika, ponieważ są one często generowane automatycznie i nie są powiązane z treścią strony.?
Kluczowe zdanie dostarczyło nam wiele cennych informacji ? korzystając z SWL tracimy PR (sprawdzone ? prawda, choć nie zawsze), co za tym idzie, wyświetlane linki na takiej stronie tracą swoją moc. W wielu głowach zaświtała więc myśl, którą należało od razu wyprostować:
Aktualizacja: można by pomyśleć, że skoro SWLe przekazujące PageRank wychodzą poza zasady Google, to wykupując na przykład rotacyjne linki i zgłaszając raport spamu można zaszkodzić konkurencji. Ponieważ jednak bierzemy większą ilość sygnałów pod uwagę, takie działanie na niekorzyść innych webmasterów jest skuteczne wyłącznie w teorii.
W tym momencie oficjalne oświadczenie zespołu wielkiego G mija się z prawdą i to szerokim łukiem. Owszem, wiele stron jest na tyle mocnych i stabilnych, że ich pozycja wydaje się być niezagrożona, lecz w praktyce przyłożenie nowej konkurencji z systemu rotacyjnego jest w 90% równoznaczne z wykopaniem jej na minimum 3 miesiące. W związku z realnym zagrożeniem, któremu oficjalnie wielki G. zaprzecza, w głowach pomysłowych pozycjonerów zaświtała myśl: linkujmy cały TOP10 z systemów, tylko w mniejszym stopniu niż naszą pozycjonowaną stronę!
Na rzecz linkowania konkurencji skutecznie lobbuje właściciel przodującego Systemu Wymiany Linków, gdyż to pociąga za sobą większe zapotrzebowanie na punkty.
Na forum PiO pojawił się wątek dotyczący dopalania obcych stron w ujęciu nieuczciwej konkurencji. Użytkownicy nie dojdą do porozumienia w tej kwestii i to było wiadome od początku rozmowy.
Około 80% uważa, że dopalanie konkurencji systemami jest elementem nieuczciwej konkurencji. Zdecydowana większość deklaruje zatem, że jest to złe, jednak między deklaracją, a faktycznym działaniem istnieje jeszcze kilka procent różnicy. Statystycznie w sondach odpowiadamy nie zawsze zgodnie z prawdą.