Jan 12
12
Mija miesiąc odkąd domeny regionalne spadły w rankingu Google wprost do rynsztoka. Oficjalnie nie była to żadna akcja przeciw domenom regionalnym, a to, że w nieustającej walce ze spamem poległo „kilka” stron firmowych, to czysty przypadek. Tak mniej więcej napisał Guglarz na oficjalnym blogu Google. Poległo masę stron i to w gorącym okresie przedświątecznym, gdzie klienci walą drzwiami i oknami. Najbardziej pechowy (w moim mniemaniu) okazał się sprzedawca choinek, któremu tydzień przed Bożym Narodzeniem wyparowała strona.
Zgodzę się, że spadły strony źle zoptymalizowane lub z rażącymi błędami (tych jest najwięcej), czyli takie, które algorytm zaliczy do cienkich. Ale tylko idiota nie zauważy, że algorytmicznego pitbula puszczono na polskie regionalki. Nastąpiło odświeżenie, restart, boty puszczono w sieć i na efekt nie musieliśmy czekać. Jasnym jest, że taka rewolucja nieograniczona do pewnej grupy (próbki) domen zmieniłaby oblicze internetu. Bo jeśli wyrzucimy z każdej frazy czołowe strony, które łamią wytyczne Google, to na ich miejsce wejdą inne – z reguły gorsze. Frazy lokalne zostały w ten sposób zdziesiątkowane, a obraz po bitwie obnażył prawdę – w wielu branżach nie mamy jeszcze na tyle dobrych stron, aby literalnie przestrzegać wytycznych dla webmasterów. Coby nie być gołosłownym – poruszona sprawa na forum Google lokalnej strony firmy, której strona spadła na frazę przeprowadzki Radom (http://goo.gl/04MmI). O ile jego strona reklamowała usługę zgodną z zapytaniem, o tyle po „akcji” w serpach zostały naprawdę śmieci. Strona tej firmy wróciła do TOP10, ale powiedzmy sobie szczerze – w TOP10 ostały się 2 firmy, a reszta to wpisy katalogowe i jakaś totalnie beznadziejna pseudo wyszukiwarka.

Lokalne wyniki potrzebują jeszcze wielu poprawek i zdecydowanie większej współpracy ze strony webmasterów. Poziom, jaki reprezentują te tanie wizytówki jest wręcz żenujący. Najgorsze jest to, że przy okazji ostatniej akcji poleciały całkiem przyzwoite strony firmowe. Przyzwoite, ale algorytmicznie takie same, jak te śmieci, które zostały…